wtorek, 2 kwietnia 2013

Rozdział1

*oczami Kamili*
Jeszcze dwa dni do wylotu a ja się nie spakowałam kiedy tak sobie leżałam i rozmyślałam że muszę opuścić ten kraj było mi smutno bo zostawiam tu dziadków ale i równocześnie cieszyłam się tym bo opuszczam ten kraj nie to że nie lubię Polski bo lubię ale tu nie można się rozwinąć tak jak w Wielkiej Brytanii.W pewnym momęće weszła mam
-Kamila spakowałaś się już?-zapytała
-Pewnie...-i tu zrobiłam przerwę-że nie!
-Bardzo śmieszne a teraz się pakuj bo za dwa dni wyjeżdżamy!-powiedziała i wyszła
Nie mam wyboru muszę zacząć się pakować bo nie zdążę do piątku.Więc zaczęłam się pakować kiedy spakowałam już półowe rzeczy postanowiłam że resztę spakuję jutro kiedy wźełam zegarek do ręki była godzina 23 więc postanowiłam wziąć prysznic i położyć się spać.wyszłam z łaźenki i założyłam piżamę.Kiedy się położyłam nawet nie wiem kiedy odpłynęłam w objęcia Morfeusza.
DZIEŃ WYLOTU
Wstałam rano i poszłam do łaźenki wykonać poranna toaletę. Wzięłam przygotowane wczoraj ubrania i zeszłam na duł na śniadanie.Rodzice już czekali z Amelką.Kiedy zaczęłam jeść przygotowane przez mamę płatki rodzice zaczeli o czymś rozmawiać w końcu mama się do mnie odezwała
-Córciu mamy dla ciebie niespodziankę-powiedziała
-No więc słucham was!-odpowiedziałam
-Chcieliśmy cię poinformować ze zadoptowalismy Sarę i leci ona z nami do Londynu-powiedział tata
-Aaaaa...ale fajnie!-zaczęłam piszczeć-a Sara o tym wie?
-Oczywiście ale nie wie kto ją zadoptował została tylko poinformowana że ma się spakować i stawić dziś na lotnisku-oznajmił mi tata i zaczął wkładać walizki do wcześniej zamówionej taksówki(czy mówiłam ze domu w Polsce nie sprzedajemy jeśli nie to teraz mówię).
NA LOTNISKU
kiedy weszłam z rodziną na lotnisko Sara stał już tam ze swoimi walizkami czekając na rodzinę która ją zadoptowała.
*ozami Sary*
Kiedy tak czekałam na lotnisku na rodzinę która mnie zadoptowała zastanawiłam się jaka ona będzie bo nie wiedziałam kto to będzie.W oddali zobaczyłam Kamilę z jej rodziną idoncą w moja stronę zdziwiłam sie i to bardzo.
-Cześć siostra-podeszła do mnie Kamila
-O co tu chodzi?-zapytałam
-No bo moi rodzice cię zadoptowali-powiedziała a ja zaczęłam piszczeć
-Aaaaa...ale zajebiście-wykrzyczałam
Po odprawie zajęłyśmy miejsca w samolocie włożyłam słuchawki do uszu i zaczęłam słuchać AC/DC ale po chwili usnełam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz